sobota, 5 września 2009

wczoraj minęło 4 lata od wypadku

4 lata walki z sytuacją,która nastała,
opanowywania starych-nowych umiejętności,
uczenia się życia ze świadomością nabytych ograniczeń.

w pierwszą rocznicę zaliczałam zaległy egzamin
oblany na dwa dni przed rzeczonym wypadkiem
o kulach, z ledwo odrastającymi włosami
w chusteczce na głowie, żeby uniknąć spojrzeń
na bliznę, która jeszcze wówczas jarzyła czerwienią.

w drugą zaczynałam walkę o odszkodowanie,
zabezpieczenie, o unormowanie widoków na przyszłość
już na własnych nogach, wyoperowana
z włosami warkoczykami niczym Pipi ;)

trzecia przeminęła w pracy, nauce i obawie, co dalej

i nadszedł ten rok..

mam wrażenie, że nie wiem kiedy ostatni rok upłynął
a przecież tyle się działo
jednakże nic TAK spektakularnego
jak miewało miejsce wcześniej..
ale to chyba dobrze,
wolę szarą codzienność niż burzliwe okresy jaśniejące barwami emocji

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz