kiedy już życie wywróciło mi się w negatywnym tego słowa znaczeniu w niemalże każdym aspekcie, jaki posiadało,
kiedy odreagowałam część gromadzących się w krótkim odstępie czasu (wszak niepowodzenia nadchodzą hordami) złości, rozżalenia, poczucia porażki totalnej i nieumiejętności spojrzenia na wszystko to ze śladem chociażby optymizmu,
a moje ciało w ramach współodreagowania posypało się, gdzie okiem zasiał,
gdy upadłam już tak boleśnie, że poprosiłam o pomoc,
postanowiłam wrócić do pisania bloga.
wiem, wiem egzamin na aplikację był najprostszy w ostatnim ćwierćwieczu i tylko debil totalny go nie zdał..
tak proszę państwa, jestem debilem totalnym. taka jest prawda.
nie, żebym się tłumaczyła, bo tłumaczenie się źle się kojarzy,
ale gdybym nie spotkała wtedy, tuż przed wejściem na salę, Kobiety_z_piekła_rodem,
a ona nie zachowała się wobec mnie,
jak to miała i, co niniejsza sytuacja pokazała, nadal ma w zwyczaju,
nie rozedrgałabym się, nie odłączyłby mi się przysłowiowy "kabelek zasilający " mózg
i byłabym w stanie rzeczowo myśleć, poszło by mi znacznie lepiej..
a tak śladowa ilość punktów i nadzieje przekreślone na kolejny rok.
a do tego koniec umowy o pracę, o której przedłużenie się nie starałam, wszak miałam się dostać na aplikację..
i zostałam na bruku, niby mama mnie zatrudnia,
żebym nie miała przerwy w Zusie i stażu pracy..
ale co z tego? zamieniam się w kurę domową z wyższym wykształcenie prawniczym,
po studiach podyplomowych, piszącą doktorat..
tiaaa..
ironia losu, nieprawdaż?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz