staram się nie narzekać, nie tracić optymizmu i wiary w lepsze jutro, ale..
słowo "zaburzenia" niezmiennie łączy się z moim ciałem,
gdy wydaje mi się, że uporałam się z problemem, wyskakuje całkiem nowy
w zupełnie innym miejscu i gra zaczyna się od początku.
właśnie wyszłam ze szpitala, okazało się, że mam problemy z zajściem w ciążę
(no co ty? serio..? w życiu bym nie pomyślała.. po miesiącach starań)
można to leczyć. jedni proponują tabletki, inni zabieg operacyjny.
ci od tabletek mówią, że operacja dopiero po pierwszym porodzie..
tylko jak urodzić, gdy w ogóle nie zachodzę w ciążę???
nie spodziewałam się takiego obrotu spraw, zupełnie, zawsze wydawało mi się,
że chociaż w tej jednej dziedzinie nie mam problemów.
myliłam się. ale będziemy się dalej starać, wszak to przyjemne jest
może się uda bez wizyty w Londynie u pani chinki
o której czytałam dzisiaj artykuł..
tak czytam teraz materiały w szeroko pojętym temacie
ciąża- poród-dziecko- rozmnażanie się
nie spodziewałam się, że kiedyś osiągnę ten rodzaj desperacji
ale się stało i inaczej nie będzie dopóki nie urodzę. tak.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz